← Wszystkie teksty
Artykuł badawczy · część dziewiąta

Anatomia strażnika

Kto przejął Trybunał Konstytucyjny: spór o TK od 2015 roku do nocy z 30 na 31 października 2026

W nocy z 30 na 31 października 2026 roku w Trybunale Konstytucyjnym zmieniło się kierownictwo. Prezydent mówi o siłowym przejęciu, prezes PiS o zamachu, a dotychczasowy prezes Trybunału o zamachu stanu. Rząd odpowiada, że przywraca praworządność. Ten tekst rozbiera spór na cztery osobne pytania i sprawdza, kto na które ma lepsze argumenty.

Październik 2026 · czas czytania ok. 25 minut
Część 9 z 10 · seria polityczna. Nie musisz znać poprzednich części. Gdy tekst nawiązuje do czegoś z innej części, przy pojęciu jest numerek — najedź na niego albo go stuknij, a zobaczysz krótkie wyjaśnienie.

Piątek, 30 października 2026, wieczór. Przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie stoi policja. Zbiera się tłum.

Około godziny 18 na stronie internetowej Trybunału pojawia się komunikat. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska zarządziła „natychmiastową przerwę w czynnościach” prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Chwilę później na koncie Trybunału na portalu X pojawia się komunikat odwrotny. Strona została bezprawnie przejęta. Prezesem jest nadal Święczkowski. Wszyscy, którzy w tym uczestniczą, popełniają przestępstwo zamachu stanu.

Wieczorem Święczkowski dociera pod bramę. Według relacji „Rzeczpospolitej” ktoś przecina łańcuch piłą tarczową, prezes wchodzi na teren i staje przed kordonem policji. Po chwili odchodzi. W nocy z Senegalu wraca prezydent Karol Nawrocki. Wchodzi do budynku. Nad ranem jego współpracownik odczytuje oświadczenie: doszło do „siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.

Prezydent mówi o „siłowym przejęciu”. Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński mówi o zamachu na Trybunał. Prezes Trybunału Święczkowski mówi o zamachu stanu. Premier Donald Tusk napisał, że przywracanie praworządności po latach bezprawia jest trudne i wymaga zdecydowanych działań. Rząd i jego zwolennicy twierdzą, że to nie zamach, tylko naprawa Trybunału, który od 2015 roku był podporządkowany jednej partii.

Skoro obie strony opisują te same zdarzenia przeciwnymi słowami, łatwo uwierzyć, że prawda leży pośrodku. Że obie strony przesadzają i obie trochę mają rację. To bywa prawdą. Tu jednak jest mylące. Spór o Trybunał nie jest jednym sporem. Składa się z czterech osobnych pytań. Na każde odpowiedź wygląda inaczej. I nie zawsze padają po tej samej stronie.

Zastrzeżenie o stanie wiedzy

Tekst opisuje sytuację z soboty 31 października 2026, popołudnie. Wydarzenia ostatniej nocy są relacjonowane sprzecznie. Tam, gdzie wersje się różnią, piszę, czyja jest która. Niektórych faktów nie da się dziś ustalić (na przykład treści zarzutów z nowych wniosków prokuratury) i zaznaczam to wprost. W ciągu kilku dni stan rzeczy może się zmienić.

Rozdział pierwszyPo co jest Trybunał i dlaczego jego skład to nie szczegół

Trybunał Konstytucyjny to sąd, który sprawdza, czy ustawy są zgodne z Konstytucją. Jeśli orzeknie, że ustawa jej przeczy, przepis traci moc. Wyroki Trybunału są ostateczne i obowiązują wszystkich. To jedyny hamulec, który może zatrzymać zwykłą większość parlamentarną. Sejm może uchwalić niemal wszystko. Nie może uchwalić czegoś, co Trybunał uzna za sprzeczne z ustawą zasadniczą.

Dlatego liczy się to, kto w nim zasiada. Zasady są proste. Sędziów jest piętnastu. Każdego wybiera osobno Sejm, bezwzględną większością głosów, na dziewięć lat. Ponowny wybór jest niedozwolony. Prezesa wybiera się na sześć lat spośród kandydatów przedstawionych przez sędziów. Mianuje go prezydent.

Do tego dochodzą trzy rzeczy, które za chwilę okażą się kluczowe.

Słowniczek, który przyda się dalej

Dubler — potoczna nazwa sędziego Trybunału wybranego w grudniu 2015 roku na miejsce, które według przeciwników tego wyboru było już zajęte przez kogoś innego. Uchwała Sejmu z 2024 roku obejmuje tą nazwą także ich następców.

Sąd ustanowiony ustawą — wymóg z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Sąd musi być obsadzony zgodnie z prawem. Jeśli ktoś zasiadł w składzie przez poważne naruszenie przepisów, orzeczenie takiego składu można podważyć.

Komisja Wenecka — doradczy organ Rady Europy złożony z konstytucjonalistów. Jej opinie nie wiążą, ale są uznawane za miarę europejskich standardów.

Środek tymczasowy — doraźna decyzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (ETPCz), która ma coś zabezpieczyć do czasu wyroku. Państwo ma obowiązek go przestrzegać.

Strażnik, którego nie ma kto sprawdzić

Tu zaczyna się pułapka logiczna. Jeśli ktoś pyta, czy sędzia Trybunału jest prawdziwym sędzią, to kto ma odpowiedzieć? Zwykle odpowiada Trybunał. Ale to jego własny skład jest przedmiotem pytania.

Prezes Święczkowski, zapytany w maju 2026 roku w Polsat News o starą zasadę, że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, odpowiedział, że ta reguła nie wiąże Trybunału. Argumentował, że Trybunał jest najwyższym sądem w tej dziedzinie. Zmianę widział w nowelizacji Konstytucji lub w nowej konstytucji. To spójne stanowisko. Wynika z niego jednak, że nikt wewnątrz państwa nie sprawdzi Trybunału, a Trybunał nie sprawdzi samego siebie bezstronnie.

Dlatego w tym sporze obie strony sięgają po arbitrów z zewnątrz: sądy europejskie, Komisję Wenecką, tekst Konstytucji i zwykłą logikę. Tak też zrobię tutaj. Najpierw jednak trzeba wrócić do początku.

Rozdział drugiJesień 2015: kto zaczął

Każda ze stron wskazuje inny początek. Dla koalicji zaczęło się w grudniu 2015 roku, gdy PiS obsadził Trybunał swoimi ludźmi. Dla PiS — w październiku 2015, gdy poprzednia większość wybrała sędziów na zapas. Obie daty są prawdziwe.

październik 2015
Sejm poprzedniej kadencji (PO–PSL) wybiera pięciu sędziów. Trzech na miejsca, które zwalniają się w listopadzie, w trakcie jego kadencji. Dwóch na miejsca, które zwolnią się w grudniu, już za nowego Sejmu. Prezydent Andrzej Duda nie odbiera od nich ślubowania.
listopad–grudzień 2015
Nowy Sejm (PiS) nowelizuje ustawę o Trybunale i uchwałami uznaje październikowy wybór za pozbawiony mocy. 2 grudnia wybiera własną piątkę. Ślubowanie prezydent odbiera od czterech z nich 3 grudnia, w nocy, a od Julii Przyłębskiej tydzień później.
3 i 9 grudnia 2015
Trybunał pod prezesem Andrzejem Rzeplińskim orzeka: poprzedni Sejm miał prawo wybrać trzech sędziów „listopadowych”, ale nie dwóch „grudniowych”. Trzy miejsca, na które Trybunał uznał wybór poprzedniego Sejmu za prawidłowy, zajęli jednak sędziowie wybrani przez nowy Sejm. To właśnie „dublerzy”. Prezydent nie zaprzysiągł tych pierwszych.
9 marca 2016
Trybunał orzeka, że grudniowa nowelizacja ustawy o nim samym jest niekonstytucyjna w całości. Premier Beata Szydło nie publikuje wyroku. Według świadków przesłuchanych w umorzonym później śledztwie polecenie takie miała wydać osobiście premier.
grudzień 2016
Julia Przyłębska zostaje prezesem Trybunału. Krytycy wskazują wady formalne tego wyboru. Trzy wyroki z 2016 roku trafiają do Dziennika Ustaw dopiero w czerwcu 2018.

Co mówi o tym Komisja Wenecka? W marcu 2016 roku skrytykowała nowelizacje PiS jako zagrożenie dla pracy Trybunału. Odmowę publikacji wyroku z 9 marca nazwała ruchem bez precedensu, który pogłębia kryzys. Jednocześnie opisała całą chronologię, od wyboru sędziów jesienią 2015 roku. Nie rozstrzygała, kto jest „winniejszy”.

Pierwszy krok poza standard zrobiła strona, która dziś oskarża drugą o jego łamanie. Ale tylko drugi krok uznały za wadliwy sądy europejskie.

Trzeba to powiedzieć uczciwie w obie strony. Argument PiS: w październiku 2015 poprzednia większość obsadziła na zapas dwa miejsca, a sam Trybunał uznał to za wadliwe. Argument koalicji: odpowiedzią było nie naprawienie błędu, tylko obsadzenie w ciągu jednej nocy pięciu miejsc, w tym trzech już zajętych, i niepublikowanie niewygodnego wyroku. Sądy europejskie oceniły tylko ten drugi krok i uznały go za wadliwy. Wcześniejszy błąd nie czyni późniejszego legalnym. O tym w następnym rozdziale.

Rozdział trzeciOsiem lat Trybunału, który orzekał mniej

Przez kolejne lata Trybunał działał, ale inaczej niż wcześniej. Pokazują to liczby.

Średnia liczba wyroków Trybunału na rok
1997–2015
66
2016–2024
27
Źródło: Demagog, analiza z lutego 2025 na podstawie danych Trybunału.
Liczba spraw, które wpłynęły do Trybunału
2015
623
2016
360
2017
282
Dane przytoczone przez prezesa Rzeplińskiego („Rzeczpospolita”) i OKO.press. Rok 2015 był rekordowy w historii Trybunału. Szerokość słupków jest proporcjonalna do liczb.

Część prawników uważa, że sądy i obywatele przestali kierować sprawy do Trybunału, bo przestali mu ufać. Same liczby nie rozstrzygają, dlaczego tak się stało. Pokazują tylko skalę zmiany.

Co orzekły sądy europejskie

Dla sporu ważniejsze od statystyk są cztery orzeczenia.

Najmocniejsza obrona drugiej strony

Zwolennicy dawnego Trybunału mają poważny argument i warto go przedstawić w pełnej wersji. Konstytucja jest najwyższym prawem w Polsce. Sądy ponadnarodowe — unijny i strasburski — nie mogą jednostronnie rozszerzać swoich kompetencji, a ktoś musi móc powiedzieć „to już poza traktatem”. Po wyroku TSUE z grudnia 2025 roku jeden z byłych premierów z PiS nazwał go uzurpacją i odbieraniem Polsce suwerenności.

Ale na wąskie pytanie, czy w składzie Trybunału zasiadali sędziowie wybrani wadliwie, odpowiedź sądów europejskich jest jednoznaczna. Jest jednak ważne zastrzeżenie. Komisja Wenecka w grudniu 2024 roku zaznaczyła, że 12 z 15 ówczesnych sędziów wybrano zgodnie z procedurą konstytucyjną. Ostrzegła, że skrócenie kadencji wszystkich sędziów byłoby sprzeczne ze standardami. Problem dotyczył więc trzech osób i wyboru prezesa, nie całego Trybunału.

Ostrożność przy wnioskach

Zdarza się, że z tych orzeczeń wyciąga się wniosek: „każdy wyrok z udziałem dublera jest nieistniejący”. Tak twierdzą niektórzy prawnicy. W marcu 2026 roku TSUE przypomniał jednak, że sama nieprawidłowość przy powołaniu sędziego nie wystarcza, by stwierdzić, że sędzia nie jest niezawisły. Trzeba ocenić całość okoliczności. Ten wyrok dotyczył sędziów sądów powszechnych, nie Trybunału Konstytucyjnego. To moja ostrożna interpretacja: prawo europejskie nie zna prostego równania „dubler to wyrok nieistniejący”. Rozstrzygnięcie wymagałoby oceny każdej sprawy.

Rozdział czwartyRząd, który nie publikuje wyroków

W grudniu 2023 roku władzę przejęła koalicja pod kierunkiem Donalda Tuska. 6 marca 2024 roku Sejm przyjął uchwałę „w sprawie usunięcia skutków kryzysu konstytucyjnego lat 2015–2023”. Uznał w niej, że sędziowie dublerzy i ich następcy nie są sędziami Trybunału. Uznał też, że Julia Przyłębska nie ma prawa pełnić funkcji prezesa. Sam Trybunał orzekł później, że ta uchwała jest niekonstytucyjna.

Od tego czasu Rządowe Centrum Legislacji nie publikuje wyroków Trybunału. 18 grudnia 2024 roku Rada Ministrów przyjęła uchwałę nr 162. Stwierdziła w niej, że Trybunał w obecnym składzie jest niezdolny do wykonywania swoich zadań. Uznała też, że ogłaszanie jego rozstrzygnięć mogłoby utrwalić stan kryzysu praworządności.

od marca 2024
Od tego miesiąca, według Sądu Apelacyjnego w Warszawie, premier nie publikuje żadnych wyroków Trybunału.
67
Tyle orzeczeń z lat 2024–2026 prezes Święczkowski zażądał opublikować w piśmie do premiera z 16 kwietnia 2026 roku.
ponad 70
Tyle wyroków według prezesa Trybunału (maj 2026) nie zostało wykonanych, w tym dotyczących praw obywateli.
3 wyroki
Tyle wyroków z 2016 roku rząd PiS trzymał nieopublikowanych do czerwca 2018 roku. To dla porównania.

Argument rządu: wyrok z wadliwego składu to nie wyrok

Rząd tłumaczy to prosto. Skoro sędziowie dublerzy nie są sędziami, a prezes został wybrany wadliwie, to wyrok z ich udziałem nie jest prawdziwym wyrokiem. Publikacja nadawałaby mu moc, której nie powinien mieć. To argument poważny. Opiera się na wyrokach sądów europejskich.

Argument przeciw: Konstytucja nie przewiduje wyjątku

Konstytucja stanowi, że wyroki Trybunału podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu. Nie ma w niej wyjątku „chyba że premier uzna skład za wadliwy”. Zwracali na to uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich i konstytucjonaliści. Najważniejsza jest ocena Komisji Weneckiej. W opinii z 7 grudnia 2024 roku, mimo zastrzeżeń do składu Trybunału, uznała ona, że jego wyroki powinny być publikowane. Rzecznik Praw Obywatelskich przywołał tę opinię w piśmie do kancelarii premiera.

Skutki są praktyczne. W marcu 2026 roku Sąd Okręgowy w Szczecinie nakazał ZUS przeliczyć emeryturę na podstawie nieopublikowanego wyroku Trybunału z 4 czerwca 2024 roku. W tej sprawie sądy musiały sięgać po wyroki, których urzędowo „nie ma”. Prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista, mówił w tym kontekście o „schizofrenii konstytucyjnej”.

Warto zauważyć jedno. Ten sam zarzut padał w 2016 roku pod adresem rządu Szydło. Okoliczności były inne, bo wtedy rząd kwestionował ustawę, a dziś kwestionuje skład. Wspólna jest jednak zasada: rząd sam nie ocenia, które wyroki sądu konstytucyjnego ogłosić.

Jest jeszcze ironia, którą trzeba odnotować. We wrześniu 2025 roku Trybunał orzekł, że jego wyroki obowiązują także wtedy, gdy rząd ich nie publikuje. Orzekał jednak o tym Trybunał, którego skład jest sporny, we własnej sprawie. Dlatego ten wyrok nie przekona nikogo, kto już wcześniej miał inne zdanie.

Rozdział piątySześcioro sędziów i jedna przysięga

Do marca 2026 roku Sejm obecnej kadencji nie wybrał żadnego sędziego Trybunału. Zwolennicy PiS twierdzą, że zwłoka miała utrudnić Trybunałowi pracę. Nawet publicyści życzliwi koalicji pisali, że opóźnianie zgłaszania kandydatów służyło właśnie temu. Ustawa wymaga do rozpoznania sprawy w pełnym składzie co najmniej jedenastu sędziów. W lutym 2026 roku minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zaczął namawiać koalicję do wyboru „sześciu niezależnych prawników”.

13 marca 2026 roku Sejm wybrał sześcioro sędziów: Magdalenę Bentkowską, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską, Krystiana Markiewicza, Dariusza Szostka i Macieja Taborowskiego. Zgłoszono ośmioro kandydatów, sześcioro rekomendowało Prezydium Sejmu. Kancelaria Sejmu twierdzi, że procedura nie budziła wątpliwości również u opozycji, która zgłosiła swoich kandydatów i ich poparła. PiS odpowiada, że wybór był nadużyciem. Poseł Marcin Warchoł mówił, że koalicja kumulowała wakaty, by obsadzić je hurtem w ciągu 48 godzin, a przepisy o wyborze sędziów powinny być w ustawie, nie w regulaminie Sejmu. Posłowie PiS złożyli w tej sprawie wniosek do Trybunału jeszcze przed wyborem.

Prezydent wybiera dwoje z sześciorga

1 kwietnia 2026 roku prezydent Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga z sześciu: od Bentkowskiej (kandydatki PSL) i Szostka (kandydata Polski 2050). Nie zaprosił czworga pozostałych, zgłoszonych przez Koalicję Obywatelską i Lewicę. Kancelaria Prezydenta podała dwa powody. Po pierwsze, jej szef Zbigniew Bogucki wskazywał, że w Trybunale zasiadało wówczas dziewięciu sędziów, a do pełnego składu potrzeba jedenastu. Ślubowanie dwojga wystarczy więc, by Trybunał mógł orzekać. Po drugie, prezydent miał wątpliwości co do procedury wyboru.

9 kwietnia czworo pominiętych sędziów złożyło ślubowanie w Sejmie, w obecności notariusza i byłych prezesów Trybunału, z formułą „wobec prezydenta”, ale bez jego obecności. Prezydent odmówił przybycia. Prezes Święczkowski uznał, że to nie jest ślubowanie wobec prezydenta, więc sędziowie nie objęli urzędu. Od tamtej pory ich nie dopuszcza do orzekania.

Dwa stanowiska prawne wyglądają tak:

Stanowisko Sejmu i koalicji
  • Konstytucja mówi, że sędziów wybiera Sejm. Kadencja zaczyna się od wyboru, nie od ślubowania.
  • Ślubowanie to czynność formalna. Prezydent nie ma prawa weta wobec wyboru Sejmu.
  • Wybiórcze zaproszenie dwojga z sześciorga nie ma żadnego uzasadnienia w przepisach.
Stanowisko prezydenta, prezesa Trybunału i PiS
  • Ustawa wymaga ślubowania „wobec Prezydenta”, więc bez niego nie ma objęcia urzędu.
  • Tryb wyboru jest sporny konstytucyjnie, a koalicja zwlekała z obsadzaniem wakatów, by potem obsadzić je hurtem.
  • Ślubowanie w Sejmie przed innym organem to obejście ustawy.

Co mówią instytucje zewnętrzne

Zewnętrzni arbitrzy zajęli stanowisko dość jednoznacznie.

Opinia Komisji Weneckiej jest doradcza. Nie zmienia prawa. Według relacji RMF24 komisja miała na myśli m.in. udokumentowanie ślubowania aktem notarialnym przedstawionym prezydentowi. To przypomina procedurę z 9 kwietnia, ale ocena, czy spełniła ona wszystkie istotne elementy, należy do sądów.

Rozkład sił: piętnaście miejsc

Kto zasiada w Trybunale i na jakiej podstawie? Oto stan na 31 października 2026 roku. Z dziewięciu sędziów starszej generacji dwóch skończyło już kadencję (Andrzej Zielonacki 28 czerwca, Justyn Piskorski 18 września). Na ich miejsca Sejm wybrał Sławomira Patyrę (czerwiec) i Macieja Berka (4 września).

Święczkowskiprezes, wybrany w 2022
Sochańskiwiceprezes
Stelina
Piotrowicz
Wojciechowski
Sych
Wyrembakwg uchwały Sejmu: następca dublera
Bentkowskaślubowanie u prezydenta, orzeka
Szostekślubowanie u prezydenta, orzeka
Patyraślubowanie u prezydenta 28 lipca, odmówił orzekania
Markiewiczślubowanie w Sejmie
Taborowskiślubowanie w Sejmie
Dziurdaślubowanie w Sejmie
Korwin-Piotrowskaślubowanie w Sejmie
Berekślubowanie w Sejmie 14 października

wybrani przez poprzednie Sejmy   wybrani w 2026, zaprzysiężeni przez prezydenta, orzekają   zaprzysiężony przez prezydenta, nie orzeka   wybrani w 2026, tylko ślubowanie w Sejmie, nie dopuszczeni do orzekania

Obliczenie własne na podstawie list kadencji (OKO.press), komunikatów Kancelarii Sejmu i relacji prasowych. Podział 7 do 8 zgadza się z rachunkiem, którym posługuje się rząd.

Rachunek jest taki: siedmiu starszych sędziów i ośmiu wybranych przez obecny Sejm. Na papierze więc koalicja ma większość. W praktyce sześcioro z ośmiu nie orzeka. Bentkowska i Szostek oświadczyli, że nie będą orzekać w składach z dublerami i bez czworga pominiętych, więc w części spraw też się wyłączają.

Z rządu do Trybunału w trzy tygodnie

Osobna sprawa to Maciej Berek. Jeszcze w sierpniu 2026 roku był ministrem w rządzie Tuska, wcześniej przewodniczącym Komitetu Stałego Rady Ministrów. Media nazywały go „prawą ręką” premiera. 4 września Sejm wybrał go na sędziego Trybunału. Kancelaria Prezydenta wyraziła „gigantyczne wątpliwości”, czy ma on wymagany dziesięcioletni staż radcy prawnego. Berek odpowiada, że jest wpisany na listę od ponad 20 lat i wykonywał zawód przez 17 lat. Kancelaria Sejmu uznała, że kwestionowanie wyboru nie ma oparcia w przepisach.

Sędziami Trybunału byli i dawniej politycy, także z różnych stron, między innymi senatorowie i posłowie. Nie jest to więc nowość. Nowością jest tempo: z rządu do sądu konstytucyjnego w kilka tygodni, w środku sporu o to, czy Trybunał jest niezależny. Krytycy podają to jako dowód upolitycznienia Trybunału.

Rozdział szóstyNoc z 30 na 31 października

Tyle tło. Teraz sama noc. Przedstawiam ją według relacji, które się nawzajem uzupełniają i czasem sobie przeczą.

piątek, przed 18:00
Sędzia Korwin-Piotrowska zawiadamia policję o możliwym zagrożeniu i zakłóceniu porządku. Policja pojawia się przed ogrodzeniem. Zaczyna się demonstracja.
piątek wieczór (godzina nieznana)
Według rzeczniczki Trybunału Weroniki Ścibor siedmioro sędziów wybranych przez Sejm weszło do budynku w asyście Służby Ochrony Państwa, bramą łączącą go z gmachem Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Dotychczasowych strażników poproszono o opuszczenie budynku.
ok. 18:00
Na stronie Trybunału pojawia się zarządzenie Korwin-Piotrowskiej o miesięcznej przerwie w czynnościach prezesa i wiceprezesa. Sędzia powołuje się na przepis o sędzim z najdłuższym stażem, który kieruje pracami Trybunału, oraz na artykuł 130 ustawy o ustroju sądów powszechnych. Uzasadnia to blokowaniem Zgromadzenia Ogólnego potrzebnego do uchwalenia budżetu na 2027 rok, arbitralnym wyznaczaniem składów i niedopuszczaniem sędziów do orzekania od 9 kwietnia mimo decyzji Strasburga.
ok. 18:25
Konto Trybunału na X: bezprawne przejęcie strony internetowej, prezesem jest nadal Święczkowski, a Korwin-Piotrowska nie jest sędzią. Wszyscy uczestniczący popełniają przestępstwo zamachu stanu.
ok. 18:42
Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek ogłasza pięć wniosków o uchylenie immunitetu: cztery wobec Święczkowskiego, jeden wobec Sochańskiego. Wnioski liczą 224 strony, do Trybunału trafiło 50 tomów akt. Treść zarzutów nie jest mi znana z dokumentów, które widziałem.
wieczór
Policja oświadcza, że działała na zewnątrz i na al. Szucha, na wezwanie uprawnionej osoby, i że nie weszła do budynku. Sochański mówi o policjantach w rynsztunku antyzamieszkowym na terenie Trybunału. Inni sędziowie temu zaprzeczają. Przed budynkiem protestują politycy PiS, w tym Kaczyński.
ok. 21:00–22:00
Według „Rzeczpospolitej” łańcuch na bramie zostaje przecięty piłą tarczową. Święczkowski wchodzi na teren, staje przed kordonem policji i opuszcza go przed 22:00.
noc
Prezydent przerywa wizytę w Senegalu. Spotyka się w Pałacu z Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim i ze Święczkowskim, potem jedzie do Trybunału. Przy wejściu dochodzi do przepychanek z grupą sędziów. Prezydent „umożliwia wejście” Sochańskiemu. Opuszcza budynek przed 5:00.
ok. 5:00, sobota
Szef Gabinetu Prezydenta odczytuje oświadczenie: naruszenie porządku konstytucyjnego i siłowe przejęcie organu państwa; wezwanie do opuszczenia terenu przez siły przymusu skierowane tam przez rząd. Prezydent zwołuje na sobotę konsultacje z siłami parlamentarnymi.

Wersje wydarzeń o samym wejściu prezydenta są różne. Minister Berek opublikował nagranie i twierdzi, że nikt prezydenta nie szarpał, a to on przeciskał się przez grupę sędziów. Rzecznik prezydenta uważa to samo nagranie za dowód, że sędziowie naruszyli nietykalność głowy państwa. Żurek mówił, że na nagraniu widać, jak prezydent atakuje sędziów, i liczył na działania prokuratury. Z relacji prasowych nie da się tego rozstrzygnąć. To zadanie dla prokuratury i sądu.

Czy zarządzenie ma podstawę prawną?

To jest najważniejsze pytanie nocy i na nie prawnicy odpowiadają dość zgodnie. Odpowiedzi nie są korzystne dla zarządzenia.

W relacjach, które przeczytałem, nie znalazłem konstytucjonalisty, który tę konstrukcję jednoznacznie poparłby. Nie znaczy to, że nikt jej nie poprze. Znaczy tylko, że w sobotę po południu to jest stan wiedzy.

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński mówił według relacji „Rzeczpospolitej” o niebezpiecznym precedensie. Prezydent oświadczył, że Kapiński również nie uznaje legalności działań osób, które według niego uzurpują sobie władzę w Trybunale.

Dla porządku: to nie pierwszy taki wniosek. We wrześniu 2025 roku Żurek wystąpił o uchylenie immunitetu Święczkowskiego w sprawie kontroli czynności operacyjnych CBA. Zgromadzenie Ogólne odmówiło 16 października 2025 roku. Święczkowski odpowiedział prywatnym aktem oskarżenia o zniesławienie przeciwko Żurkowi.

Najmocniejsza obrona koalicji

Zasada uczciwości wymaga pokazania także drugiej strony. Korwin-Piotrowska nie wzięła się znikąd. Argumentuje tak: pięcioro sędziów wybranych przez Sejm nie może orzekać od pół roku, mimo środka tymczasowego Strasburga i opinii Komisji Weneckiej. W czerwcu Święczkowski zerwał Zgromadzenie, które sam zwołał. Bez uchwalenia budżetu Trybunał może zostać bez pieniędzy. Jeśli prezes lekceważy decyzje europejskich instytucji, to w ostatecznym rozrachunku ktoś musi móc go zatrzymać.

Część prawników idzie dalej. Autorzy komentarzy na blogu Verfassungsblog krytykowali w grudniu 2024 roku Komisję Wenecką za to, że zbyt mocno broni stanu rzeczy z lat 2016–2023. Ich zdaniem rygorystyczna legalność wobec instytucji, które same złamały prawo, bywa pułapką.

Ten argument ma siłę, bo opiera się na prawdziwych faktach. Odpowiedź krytyków jest prosta: istnieje droga ustawowa i droga przez Zgromadzenie Ogólne. Zarządzenie jednego sędziego to skrót. Prawnicy oceniają je surowo właśnie dlatego, że jest skrótem.

Rozdział siódmyCztery pytania, cztery odpowiedzi

Czas na zestawienie. Każde z czterech pytań trzeba oceniać oddzielnie, bo mylenie ich daje fałszywe wnioski.

1. Czy Trybunał z lat 2016–2024 był prawidłowo obsadzony?
Najlepiej poparta odpowiedź

W części nie. Wybór trzech sędziów w grudniu 2015 roku i wybór prezesa w grudniu 2016 roku uznały za wadliwe ETPCz (Xero Flor, 2021) i TSUE (grudzień 2025). Komisja Wenecka mówi jednak, że dotyczy to trzech osób, a pozostałych dwunastu wybrano prawidłowo.

Kto ma mocniejszy grunt

Koalicja, ale w wąskim zakresie. PiS ma argument o suwerenności konstytucyjnej i o pierwszym kroku z 2015 roku, ale sądy europejskie go nie przyjęły.

2. Czy rząd może nie publikować wyroków Trybunału?
Najlepiej poparta odpowiedź

Nie. Konstytucja nie przewiduje wyjątku. Komisja Wenecka w 2016 i w grudniu 2024 roku mówiła, że wyroki trzeba publikować. Ten sam zarzut dotyczył rządu PiS w 2016 roku.

Kto ma mocniejszy grunt

Opozycja i Komisja Wenecka. To najsłabszy punkt koalicji.

3. Czy sędziowie wybrani w 2026 roku są sędziami?
Najlepiej poparta odpowiedź

Według Komisji Weneckiej, Komitetu Ministrów Rady Europy i środka tymczasowego ETPCz: tak. Sejm wybiera sędziów, prezydent nie weryfikuje wyboru, a ślubowanie bez jego obecności jest dopuszczalne przy zachowaniu istotnych elementów. Częściowo inaczej orzekł polski Trybunał (12 maja 2026), ale w składzie, którego legalność jest sporna.

Kto ma mocniejszy grunt

Koalicja. Z zastrzeżeniem, że wymóg ślubowania „wobec Prezydenta” to zapis ustawy z 2016 roku i można było zmienić ustawę zamiast szukać obejścia. Komisja Wenecka zaleca właśnie zmianę ustawy.

4. Czy to, co się stało 30 października, było zgodne z prawem?
Najlepiej poparta odpowiedź

Najprawdopodobniej nie albo przynajmniej bardzo wątpliwie. Zaleśny i Matczak nie widzą podstawy prawnej. Stępień widzi ją tylko teoretycznie. Sprawę może rozstrzygnąć Zgromadzenie Ogólne albo sąd.

Kto ma mocniejszy grunt

Na pytanie o formę — prezydent i prezes Trybunału. Na pytanie o to, czy blokowanie pięciorga sędziów wbrew Strasburgowi jest legalne — koalicja. Te dwa pytania się zazębiają, ale nie są tym samym.

Czy to „przejęcie”?

Teraz odpowiedź na pytanie z pierwszej strony. Słowo „przejęcie” można rozumieć dwojako.

Jeśli znaczy, że kierownictwo Trybunału zmieniono z udziałem sędziów wybranych przez większość koalicji, przy wsparciu aparatu państwa (ochrona, policja przy bramie, wnioski prokuratora generalnego tego samego wieczoru) i na podstawie konstrukcji prawnej, której większość cytowanych prawników nie uznaje — to opis jest uczciwy. Tak to widzą prezydent, Kaczyński i Święczkowski. Większość tych elementów potwierdzają także relacje strony rządowej, choć o roli policji i Służby Ochrony Państwa wersje się różnią.

Jeśli znaczy, że koalicja przez dwa lata obsadzała Trybunał swoimi ludźmi i sama kontroluje jego wyroki — to nie. Przez cały ten czas Trybunałem kierowali prezesi powołani za rządów PiS: Przyłębska do grudnia 2024, potem Święczkowski. Od kwietnia 2026 roku to prezes nie dopuszcza do pracy sędziów wybranych przez Sejm, wbrew środkowi tymczasowemu Strasburga. Koalicja nie obsadziła Trybunału. Przez dwa lata nie publikowała jego wyroków i nie wybierała sędziów, a dopiero od marca 2026 roku próbuje wprowadzić ich do środka.

Dlatego „prawda leży pośrodku” to zła odpowiedź. Nie leży w jednym miejscu. Leży w czterech różnych. Koalicja ma rację w pytaniach 1 i 3. Jej przeciwnicy mają rację w pytaniach 2 i prawdopodobnie 4. Każda ze stron ma mocny argument w jednej sprawie i słaby w innej.

Rozdział ósmyCo da się rozstrzygnąć, a czego nie

Czego możemy być pewni? Niewiele, ale to ważne rzeczy.

Czego nie wiemy? Co się stanie dalej. 31 października prezydent miał rozpocząć konsultacje z liderami sił parlamentarnych. Sędzia Korwin-Piotrowska zwołała Zgromadzenie Ogólne na 3 listopada, żeby rozpatrzyć projekt budżetu na 2027 rok i wnioski prokuratury. Powiedziała, że Święczkowski będzie mógł złożyć wyjaśnienia. Przerwa w czynnościach, jeśli jest skuteczna, trwa miesiąc. Przed Strasburgiem toczy się też sprawa czworga sędziów, którą ETPCz uznał za priorytetową.

Czego dziś nie da się ustalić

Nie wiadomo, jakie dokładnie zarzuty zawierają nowe wnioski prokuratury i czy są mocne. Nie wiadomo, czy policja weszła do budynku. Nie wiadomo, jak zachowa się Zgromadzenie Ogólne i czyje uchwały uzna każda ze stron. Każdy z tych punktów może zmienić obraz. Dlatego lepiej traktować ten tekst jako mapę sporu na sobotę po południu niż jako wyrok.

Czy poprzednia, zablokowana droga była jedyna? Koalicja mogła próbować zmiany ustawy o statusie sędziów (prezydent by ją pewnie zawetował). Mogła czekać na wybory prezydenckie. Mogła zrobić jedno i drugie. Nie wiemy, która ścieżka by się powiodła, bo żadna nie została doprowadzona do końca. Każda ze stron może więc powiedzieć „nie było innego wyjścia” i nie da się tego zweryfikować.

ZakończenieKoszt, który płaci ktoś inny

Wróćmy do bramy z przeciętym łańcuchem i do dwóch dokumentów, z których każdy przedstawia się jako ten właściwy.

Spór o Trybunał ma jedną cechę, która odróżnia go od większości politycznych kłótni. Rozstrzygnąć go miał organ, który jest jego przedmiotem. Skoro nie może, rozstrzygają go ludzie z kluczami do budynku, policjanci przy bramie, minister z teczką wniosków i prezydent przeciskający się przez wejście. To nie jest zdrowa sytuacja dla żadnej ze stron.

Każda ze stron ma przy tym swoją słabość, której nie widzi albo woli nie widzieć. Dla zwolenników PiS taką słabością jest to, że przez osiem lat Trybunał orzekał w składzie, który sądy europejskie uznały za wadliwy, i że prezes dziś nie wykonuje środka tymczasowego Strasburga. Dla koalicji — że przez dwa lata nie publikowała wyroków, choć Komisja Wenecka mówiła, że trzeba, i że 30 października sięgnęła po konstrukcję prawną, której nie bronią nawet prawnicy krytyczni wobec Święczkowskiego.

Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego mówił o niebezpiecznym precedensie. Warto to rozwinąć. Gdy jedna większość zmienia kierownictwo sądu konstytucyjnego skrótem, następna większość będzie mogła powołać się na ten sam skrót. Strażnik, który ma chronić Konstytucję przed zmieniającymi się większościami, staje się łupem tej, która w danej chwili rządzi.

Strażnik jest wart tyle, ile zaufania mają do niego ci, którzy przegrali dzisiejsze głosowanie.

Ta uwaga nie jest pocieszeniem dla żadnej ze stron. Jest warunkiem, bez którego żaden sąd konstytucyjny nie działa. Dopóki obie strony nie uznają, że Trybunał może orzec także przeciw nim, nie ma znaczenia, kto stoi na jego czele.


AneksŹródła

← Poprzednia częśćAnatomia zakładu

Czytaj dalej

Politykapojedynczy tekst

Karol Nawrocki: fakty, zarzuty i jego prezydenckie weta

Anatomia weta

Kim jest Karol Nawrocki, co w jego przeszłości jest faktem, a co tylko zarzutem, i czy czterdzieści pięć zablokowanych ustaw to strategia, odruch, czy coś pomiędzy.

25 min czytaniaCzytaj →